Spędziłyśmy wczoraj z
Lucynką przemiłe popołudnie u
Frasi, jak zwykle gadając, robótkując i oglądając robótki, które powstały od ostatniego spotkania. I nowy nabytek Asi - kołowrotek! I niesamowitej miękkości i puchatości wełenki w postaci czesanek, z których Asia będzie przędła :) Dziewczyny, jeszcze raz dzięki! :)
Asia pokazała nam, jak się sutaszuje. Mój, już ogromny, podziw i szacunek do sutaszujących, zwłaszcza duże formy z dużą ilością sznurków, wzrósł jeszcze bardziej. U Asi zrobiłam jeden kolczyk i zaczęłam drugi, który kończyłam już w domu. Jeszcze nie podklejone, bo nie mam podkładu w pasującym kolorze, ale pokazać mogę. Krzywe jak cholera, no ale nie od razu Rzym zbudowano, może kiedyś coś ładnego mi wyjdzie :) Troszkę blado wyszły na zdjęciu, w rzeczywistości są bardziej żywe i kojarzą się z kolorystyką bożonarodzeniową ;) Lewa strona moich krzywulców skojarzyła mi się z Cthulhu (sznurki jako te macki wyglądały :D), prawa natomiast z żabą...
Dziś giełda minerałów, może mi się uda na chwilę zajrzeć i upolować coś ciekawego. Miłej niedzieli! :)