poniedziałek, 9 maja 2011

Virus Serpentinum Posnaniense ;)

Długi weekend upłynął mi niezwykle mile w Poznaniu i okolicach, głównie pod znakiem craftowania u Tobi, choć były i planszówki, i różne insze inszości :) Nawet na Malcie byłam! ;)
Podczas spotkania Craftladies zostałam zarażona paskudnym wprost wirusem, a mianowicie wirusem wężowania! Wciąga toto jak chodzenie po bagnach, ograniczeniem jest tylko posiadanie odpowiednich koralików i końcówek do rzeczonych gadów :) I czas, oczywiście. Co prawda dopiero dwie bransoletki wyszły spod moich łapek, ale na pewno będzie więcej :) Pierwszy, bardziej koślawy i wiotki był wąż pszczółkowy, wykonany w całości z komponentów podkradzionych Tobi (z wyjątkiem Werkowego kordonka ;)). Dzięki, dziewczyny, za nauki i wsparcie moralne!!! Zielonego zrobiłam już w domu (ten z kolei mógłby być trochę mniej sztywny - zawsze coś... a ciemno-zielone koraliki zgadnijcie od kogo ;)) i podmieniłam zapięcia, bo w międzyczasie kupiłam takie z pszczółkami :D
Udało mi też (tym razem bez pomocy) odcyfrować schemat kropelek, które do perfekcji doprowadziła Wera. Efektem jest para kolczyków, z której jeden robiłam dwa razy, bo za pierwszym razem coś skopałam. Kuleczki i bigle też kradzione od Same Wiecie Kogo, tylko zielone koraliki nabyte przez mnię - ale ze mnie sęp straszliwy... ;)
Przy okazji wklejam dekupażowe pasiaczkowe kwiatki :)
Dzięki Wam za odwiedziny!

sobota, 23 kwietnia 2011

Eliinka

Od dawna (czyli mniej więcej od roku ;) ) zachwycały mnie Frasiowe chusty ażurkowe. Raz nawet Asia próbowała mnie ażurów uczyć, ale dawno to było i wszystko zapomniałam. Jakiś czas temu postanowiłam jednak w końcu spróbować swoich sił. Chciałam chustę dużą i w miarę łatwą do zrobienia, Frasia więc doradziła mi Eliinę i objaśniła schemat. Za za co dziękuję bardzo jeszcze raz :) za wsparcie duchowe dziękuję też pięknie Lucynce :) Zmagania z chustą trwały ponad dwa tygodnie, oczywiście nie ustrzegłam się błędów, ale jako że lenistwo moje przeważyło nad umiłowaniem estetyki i symetrii, prułam tylko trochę ;) Przy blokowaniu zabrakło mi wersalki, więc pewnie nie jest tak naciągnięta, jak mogłaby być.  Druty nr 5, zużyłam prawie 20 dkg turkusowego Himalaya Kasmiru, który na zdjęciach trochę sprany wyszedł. Oto moje maleństwo :)


Następna ma być Gail, ale zanim się za nią zabiorę, najpierw muszę zrobić Coś Bardzo Ważnego :)

Życzę Wam wszystkim spokojnych, rodzinnych i zdrowych Świąt Wielkiej Nocy! :)

piątek, 8 kwietnia 2011

Swarki

Dłubię sobie powoli "cuś". Mam nadzieję w niezbyt odległej przyszłości cusia owego skończyć, obfocić i wrzucić tu, a póki co bardzo pracochłonne ;) kompleciki z kryształkami Swarovskiego. Miałam zamówienie na łezki i barok (kolor Crystal Moonlight, który jest absolutnie przecudowny i mieni się na niebiesko, czego niestety nie potrafię uchwycić na zdjęciach :( )



Oczywiście nie skończyło się na kupnie li i jedynie tego, co kupić miałam... Zaszalałam i zamówiłam sobie serduszka w kolorze o wdzięcznej nazwie Sunflower


 i rozgwiazdy Indicolite AB, które w rzeczywistości mają więcej z zieleni.


Na swoją obronę mogę powiedzieć, że moje kompleciki mają posrebrzane, a nie srebrne dodatki. Pierwszy raz kupowałam takie bigle i krawatki do swarków i póki co jestem z nich zadowolona, zobaczymy jeszcze, jak się będą sprawowały.

Coś mi się majaczy, że ktoś się dopominał zdjęć Potworów... Dzisiaj nadarzyła się okazja do sfotografowania rzeczonych... Otóż kiedy próbowałam robić zdjęcia biżuterii, Loki grzecznie odstąpił mi kawałek kocyka i niespecjalnie interesował się tym, co psuję, Karmel natomiast musiał się pchać w obiektyw. W sumie mu nie żałuję ;) ale mi światło zasłaniał, paskuda jedna! Pstryknęłam mu więc kilka zdjęć, po czym usatysfakcjonowany chyba mały narcyz pobiegł rozrabiać gdzie indziej...


Lokiego też cyknęłam, choć minę miał pod tytułem "Daj-Mi-Święty-Spokój"


I na koniec wspólne zdjęcie Potworów, które to niby są takie strasznie bardzo grzeczne... kiedy śpią! :) Oczywiście zdjęcia nie najlepszej jakości, bo robione pod światło, ale co tam.

Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego weekendu :)

poniedziałek, 28 marca 2011

Wyróżnienie i jadeitowe czworaczki

Dostałam wczoraj wyróżnienie od Eli. I to za co? Za drutowanie (!). Jeszcze raz dziękuję, jest mi bardzo miło, ale, jak już pisałam, straszny mam problem z przekazywaniem wyróżnień dalej, w związku z czym chciałabym wyróżnić wszystkich, którzy tu zaglądają :)


I jeszcze kolczyki jadeitowe; tak mi się spodobało piętrzenie przekładek, że machnęłam cztery pary od razu ;) tylko fioletowe mają inne największe przekładki, bo kwiatuszkowe mi się skończyły.

niedziela, 27 marca 2011

Wiosennie

Był taki czas, dawno, dawno temu, kiedy bramy Krakowa zapinały się na zatrzaski, że poznawałam nowych ludzi przez onlineowe gry komputerowe... Nawet M. się wtedy załapał ;) Od mniej więcej roku zdążyłam poznać sporo przemiłych, uzdolnionych Osób, zakręconych na punkcie rękodzieła, głównie za sprawą forum Craftladies. Wiecie, że właśnie o Wam mówię, prawda? :) Ostatnio okazało się, że nowe znajomości mogą mogą się nawiązać również przez bloga. W czwartek udało mi się spotkać z Kasią - Zainspirowaną, Eweliną i Magdą. Nie będę się wdawać w szczegóły (Kasia u siebie zdała porządną relację ze spotkania), ale było naprawdę bardzo sympatycznie i mam nadzieję na powtórkę z rozrywki :) I kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, iż ludzie parający się rękodziełem mają w sobie to "coś", co przyciąga i sprawia, że ma się wrażenie, jakby się ich znało wcześniej. Co Wy na to?? Acha, miałam się pochwalić, że dostałam PRZE PYSZ NE ciastka holenderskie, które zostały pożarte w mgnieniu oka :) Dzięki jeszcze raz, Ewelino :)
Żeby nie było, że się obijam - wydłubałam ostatnio wisior (ciągnie do wrapkowania, druty od wakacji leżą i kwitną...), krzywy oczywiście, no i nie wiem, czy dokładać koralików, bo nie chcę, żeby jak choinka wyglądał, ale może teraz za łyso? I kolczyki jedne zdekupażowałam... dwustronn teoretycznie. Materiały też od dawna się kurzą, ale żeby było śmieszniej, wykorzystałam serwetkę kupioną w czwartek u Magdy :D Pewnie są niedorobione, ale i tak mi się podobają, bo ostatnio mam fazę na maki w różnej postaci, jakbyście nie zauważyły ;) Za wskazówki dotyczące decoupage dziękuję Oli :* I tak przy ludziach zapytam - kiedy w końcu ruszysz swojego bloga, hę?! :)
Pozdrawiam Was serdecznie i udanej, ciepłej i słonecznej niedzieli życzę, i całego tygodnia! :)

wtorek, 22 marca 2011

Filcowości

Dzisiaj będzie różyczka i moje pierwsze filcowe korale :) Filcowości zamówione na prezent, zamawiająca zadowolniona, ale jeszcze nie wiem, czy spodobają się nowej właścicielce... oby :) Różyczka jest nieco mniejsza, niż poprzednie, bo robiona ze średnich i najmniejszych płatków, i środka oraz listków "na oko".
Zainspirowana, jeśli to czytasz - zachęcam Cię do kupna foremki :) co prawda swoją dostałam, ale uważam, że warto zainwestować :)




PS tło krzywe, bo parapet był akurat zajęty, a nie chciałam przeganiać Lokatora ;)

środa, 16 marca 2011

Prezentowo mi

Muszę się pochwalić koniecznie, co ostatnio dostałam :) w kolejności chronologicznej - Frasia sprezentowała mi przepiękną, włochatą, cudnie zieloną brochę - różyczkę, a właściwie nawet broszysko :D  Oczywiście na żadnym ze zdjęć kolor nie odpowiadał oryginałowi, więc wybrałam wersję najbardziej do niego zbliżoną.
Dziś miałam okazję spotkać się wreszcie z Niką, spędzić miło czas i sfinalizować wymiankę :) Nika zgodziła się uszyć dla mnie tildową Aniołkę (na razie bezimienną, kazała mi dla niej imię wymyślić :P jakieś pomysły?) w kwiecistej sukience i z... kocią torebką :D Niestety nie potrafię robić takich świetnych aranżacji zdjęć, jak Nika, ale starałam się, jak mogłam  :) Makowa panienka na tle maków i Karmel, który musiał się wepchać w kadr, oczywiście. Swoją ścieżką dość makowo u mnie ostatnio :)
Za Aniołkę miałam zrobić bransoletkę z czarnych filcowych kwiatów, wyszła tak
Do kompletu dorobiłam jeszcze kolczyki, ale zdjęcia w końcu im nie cyknęłam. Nika wreszcie dostała też obiecane już dawno kocie kolczyki z zielonymi cyrkoniowymi oczkami :)

I jeszcze drobiazgi zrobione przeze mnie na prezenty - drewniane koraliki (które można owinąć 2 razy), wreszcie wykończone perełkowe kulki (spróbowałam podczepić je do sztyftów i wydaje mi się, że nawet ładnie się prezentują) i czarne łezki, na zamówienie, miały być jak najprostsze, ale owijanie zdecydowanie muszę poćwiczyć.