poniedziałek, 1 lipca 2013

CXCII

Pisałam już, że kolejny punkt programu odhaczony? Przywlekłam maszynę do domu :) Instrukcja przewertowana, dobra duszyczka w postaci Lucynki pomogła i pokazała co się z czym je, jeszcze tylko naprawić zygzak i można szaleć ;) Póki co tylko jedną maleńką rzecz uszyłam na moim starym-nowym Łuczniku - misiowy woreczek na lawendę :) Tło niezbyt fortunne ;)



Spodobało mi się, więc na pewno będzie ich więcej, niekoniecznie misiowych ;)

8 komentarzy:

  1. Woreczki wychodzą Ci już świetnie! Trzymam kciuki za dalsze postępy w szyciu. Mam nadzieję, że zygzak w maszynie uda się naprawić, a jeśli nie, to zawsze możesz sobie kupić takie nożyce tnące w zygzak :). Albo szyć rzeczy, które nie wymagają obrzucania brzegów :)).
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aś ;) Kurcze, jakoś nie mam za bardzo możliwości obfocenia tego woreczka, który szyłam u Ciebie - duży jest jak na moje "studio" ;)
      Też mam nadzieję, że się uda naprawić :) W nocy do mnie dotarło, że jest u mamy jeszcze jedna maszyna do przygarnięcia i może w niej zygzak działa...? To by była rozpusta ;) Tylko gdzie ja bym obie trzymała... :)
      A nie wszystko wymaga obrzucania? Żeby się nie snuło?

      Usuń
  2. To teraz będziesz szaleć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się starać, w każdym razie ;)

      Usuń
  3. śliczny woreczek :)
    dziękuję za dobre fluidy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to gdzie trzymać drugą maszynę? Ja jedną mam pod stołem w pokoju, a drugą w kącie w kuchni ;))). Bierz jak dają i nie zastanawiaj się :). No nie zawsze trzeba obrzucać szwy - ja np. w woreczkach, siatkach i w poszewkach na poduszki tego nie robię, bo szwy są schowane i nic nie ma prawa się strzępić :). To się chyba nazywa szew bieliźniany, ale głowy nie dam. Polega tona tym, że najpierw zszywasz na prawej stronie, a potem wywracasz na lewą i ponownie przeszywasz, dzięki czemu brzeg materiału jest schowany. Jeśli mętnie tłumaczę to pokażę Ci jak się spotkamy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehe no moja stoi na wierzchu w pokoju, ale może się uda upchnąć na dół do szafy ;) Tylko śmiać mi się chce - jedna maszyna do prostych, druga do zygzaków... :D
      Jasno się wyrażasz, tak szyłam misiowy woreczek właśnie, Lucynka mi podpowiedziała :)

      Usuń

Dzięki za odwiedziny i komentarz :)