piątek, 7 października 2011

Wymarzone łakocie :)

Dzisiaj dwie sprawy, ale króciutko.
Po pierwsze zagadka: 8 odpowiedzi uznałam za poprawne (choć nie wszystkie wyglądały jak odpowiedzi ;)), w sam raz na rzut k8 :D Rzuciłam. Wyszło 5 -  drobiazg poleci do Dorartthei :) mejla już napisałam.
Po drugie: ostatnio spełniło się moje marzenie :) takie jedno, małe - ale ile radości! Od prawie dwóch lat chorowałam na modelinową słodką biżuterię, fimo/sculpey zakupiłam, trochę nawet dostałam, ale masy leżały i nabierały mocy urzędowej... Jakieś babeczki popełniłam nawet, ale od ideału były dalekie. I oto nadejszła ta wiekopomna chwiła! Teraz mogę się zabrać za pieczenie ;) Modelinowe łakocie specjalnie oryginalne może nie są, ale mi się podobają i już :) Na początek tylko jedna para ciasteczek (ręce mnie świerzbiły ;)). Bez ogromu bitej śmietany i owoców wszelakich, tylko z kwiatuszkami z marcepanu ;) jakoś wolę delikatniejsze. Za jakość zdjęć przepraszam - dopiero się uczę robić na manualu.


PS Podziękowania dla Olcikk :)

17 komentarzy:

  1. Jak na pierwsze kroki z trybem M, to efekty są bardzo dobre :).

    Co do ulepionych kolczyków - podziwiam cierpliwość. Mnie fimo jakoś nie polubiło, z wzajemnością zresztą xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie smakowite!Pysznościowe:)Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu się doczekałam prac ;)
    Super kolczyki ! Byle tak dalej .
    Pozdrawiam . :))

    OdpowiedzUsuń
  4. No i narobiłaś mi smaka na coś słodkiego :). Na szczęście P. obiecał upiec ciasteczka :)). Weź je ze sobą jutro.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh my... Żeby, patrząc na kolczyki, nabierać ochoty na kucharzenie...
    Są idealne, subtelne, delikatne, apetyczne i pomysłowe. W dodatku mają fakturę jak upieczone ciastka! Nie mam pojęcia, jak to zrobiłaś, więc się tylko porozpływam w zachwycie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne są :) I jakie dopracowane! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już zjedzone? Ja bym nie wytrzymała.. Chowaj je przede mną, słowo daję :) Apetyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja to bym zeżarła..... no ekstra Ci wyszły!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękować za odzew :)

    Naamah, cieszy mnie Twoja, czyli eksperta, opinia nt. zdjęć :D na razie uczę się metodą prób i błędów - czytanie instrukcji mnie przeraża...

    Frasiu, znowu? Te pyszne ciasteczka..? Człowiek się odchudzać próbuje, a tu takie dobrocie... i znowu się skończy na tym, że prawie wszystkie zjem ja! :P kolczyki wezmę.

    Anat, faktura jest kwestią foremki, aczkolwiek poprawiałam ręcznie, bo trochę je wymiętosiłam i wypalcowałam :D

    Tobi, Kankanko - zęby sobie chcecie połamać?! :P ale M. też miał takie zapędy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja też wiedziałam. :-) Tylko nie miałam internetu w UK i dopiero dzisiaj przeczytałam ostatnie wpisy.
    I dobrze, że wreszcie przeczytałam, bo ciasteczka są przecudowne. Dobór kolorów świetny. Czekoladowe herbatniki, albo pierniczki jak żywe. A różyczki wyglądają rzeczywiście jak z marcepanu - takie tłuściutkie i o miękkich liniach. A jak duże one [ciasteczka] są, tak mniej więcej?

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki Justysiu :)

    Aniu, niecałe 2 cm mają :) takie małe ciasteczka, a taki wyczerpujący komentarz :D dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście,że możesz zapożyczyć zdjęcie,przepraszam że dopiero teraz odpisuję,katar mi się na koncentrację rzucił;-) Jeszcze raz dziękuję za cudne kolczyki:-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za odwiedziny i komentarz :)